Uważaj na auta z Niemiec. Możesz zostać oszukany

11.04.2017 11:40  |  Kategoria Główna

“Panie, Niemiec płakał jak sprzedawał” to niezwykle popularne wśród handlarzy zdanie zrobiło dużą karierę w Internecie. Niestety mimo to, Polacy wciąż dają się nabierać handlarzom samochodowym z nadzieją, że tym razem udało im się trafić na uczciwego sprzedawcę.


Według danych PZPM w marcu bieżącego roku dokonano w Polsce aż 79 497 pierwszych rejestracji samochodów używanych. Trudno jest jednak przewidzieć, jak duży procent tych aut stanie się przedmiotem transakcji oszusta. Można przypuszczać, że znaczna. Nieuczciwi sprzedawcy wciąż są bowiem plagą na polskim rynku samochodów używanych. Oto techniki, którymi lubią się posługiwać, sprowadzając i sprzedając samochód zza zachodniej granicy.

 

 

 

 

 

Utopijna wizja

Niemcy. Kraj, w którym do salonu samochodowego idzie się jak po bułkę do piekarni, a nadgryziony czasem (nie takim znowu dużym) pojazd przekazywany jest dalej. Wystarczy tylko wyciągnąć po niego rękę - taką oto wizję zachodnich sąsiadów rysują nam sprzedawcy. A prawda czasami bywa znacznie mniej kolorowa, bo niemieccy kierowcy wcale nie muszą bardziej dbać o samochody, niż inni, ale tak jak inni - nie chcą stracić na sprzedaży. Dlatego korzystna cena samochodu pochodzącego z tego kraju niekoniecznie jest związana z chęcią pozbycia się go przez właściciela, a jego faktycznym stanem, który może pozostawiać wiele do życzenia. Już jednak handlarza - importera w tym głowa by mankamenty te skrupulatnie ukryć.

 

Auto z Niemiec nie ma cofanego licznika

Jednym z nich jest stan licznika. Prawda jest taka, że cofanie licznika niekiedy następuje już po przekroczeniu granicy. W Polsce sama korekta nie jest karana, dlatego oszukany nabywca, chcący rościć swoje prawa musi udowodnić, że sprzedawca zmienił przebieg pojazdu w celu uzyskania korzyści majątkowej. To jednak może okazać się bardzo trudne, bo najzwyczajniej w świecie nieuczciwy handlarz może powiedzieć, że on auto w tym stanie już nabył. Tym bardziej, że jak się okazuje, cofanie liczników nawet za zachodnią granicą wciąż cieszy się dużą popularnością, mimo że w Niemczech takie działania są ustawowo zabronione. Jak informuje serwis motofakty.pl po dwunastu latach funkcjonowania przepisów, niemiecki klub samochodowy ADAC postanowił sprawdzić ich skuteczność. Według statystyk policyjnych skorygowany licznik ma aż co trzecie sprzedawane auto, a wartość takiego pojazdu potrafi się podnieść nawet o 3 000 EUR. Zatem na nieuczciwego sprzedawcę można trafić zarówno po polskiej, jak i niemieckiej stronie.

 

Sprzedaż “na Niemca”

Wciąż pozostajemy za zachodnią granicą. To właśnie stamtąd na polski rynek trafia największa część samochodów używanych. Stąd też wzięła się nazwa popularnej wśród oszustów metody “na Niemca”. Handlarz nabywa auto u niemieckich sąsiadów na fakturę lub umowę wystawioną na siebie. Następnie nie rejestruje pojazdu w kraju i sprzedaje go wystawiając umowę “in blanco”. Wynika z niej, że została zawarta pomiędzy nabywcą, a niekiedy nieistniejącym Niemcem. I choć wszystko na pierwszy rzut oka wydaje się być w porządku, to problemy mogą zacząć się w momencie, gdy okaże się, że stan samochodu nie jest taki, jak nam obiecywano. Nowy właściciel traci bowiem możliwość odzyskania pieniędzy z tytułu rękojmi, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że niefigurujący w dokumentach sprzedawca, może umyć ręce. To jednak nie koniec kłopotów. Mogą się one pojawić również przy ewentualnej kolizji. Wyczulone na ten rodzaj oszustw ubezpieczalnie, chętnie skorzystają z możliwości niewypłacenia odszkodowania. Mogą więc próbować skontaktować się z osobą widniejącą w dokumentach, a jeżeli nie potwierdzi ona sprzedaży pojazdu- wtedy nie otrzymamy pieniędzy, ponieważ teoretycznie nie jesteśmy jego właścicielami.

akcesoria samochodowe

Nieuczciwi sprzedawcy imają się różnych technik. Wymienione powyżej metody związane z niemieckimi samochodami to tak naprawdę tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Nierzadko bowiem na rynek trafiają samochody, których stan techniczny pozostawia wiele do życzenia. Warto zatem wiedzieć, jak sprawdzić czy samochód, który zamierzamy kupić nie miał wypadku. A przede wszystkim nie lekceważyć tzw. papierologii, która może okazać się przydatna w momencie, gdy będziemy zmuszeni rościć swoje prawa.

 

 

Zapisz komentarz

  • (will not be displayed)

* Required Fields



« Back