Nie daj się zaskoczyć przepisom drogowym!

23.08.2016 12:21

 

 

Z prawem się nie dyskutuje. Polscy kierowcy wiedzą o tym doskonale, jednak co w przypadku, gdy prawo jest niejednoznaczne? Czy warto wdawać się w sprzeczkę z funkcjonariuszem policji? Warto, ale tylko wtedy gdy jesteśmy pewni, że mandat który chce wypisać nie wynika z naszej nieznajomości kodeksu drogowego. W innej sytuacji radzimy zachować milczenie.

 

 

 

 

 

 

 

Oto kontrowersyjne przykłady przepisów i znaków drogowych, o których kierowcy często zapominają, a które mogą być wykorzystane przeciwko nim.

 

 

Ograniczenie prędkości

Przekroczenie prędkości jest jedną z częstszych przyczyn karania kierowców mandatami. Niekiedy są one słuszne, a niekiedy wynikają z niejasności polskich przepisów. Takim przykładem jest odwołanie znaku ograniczenia prędkości. Najczęściej zakłada się, że ograniczenie prędkości obowiązuje do najbliższego skrzyżowania lub do znaku odwołania tego ograniczenia. Problem pojawia się w momencie, gdy ograniczenie prędkości zostanie umieszczone pod innym znakiem. Wyjątkowo sporną kwestią jest oznakowanie progu zwalniającego, pod którym najczęściej znajduje się znak ograniczenia prędkości. Sam próg wymaga od kierowcy znacznego wyhamowania, dlatego informacje o obowiązującej prędkości są w tym przypadku niezrozumiałe. Takie rozmieszczenie znaków wynika z instrukcji oznakowania polskich dróg, która nie przewidziała znaku odwołującego prędkość. Trudno więc jednoznacznie stwierdzić czy ograniczenie odnosi się tylko do progu, czy kierowca powinien toczyć pojazd do najbliższego skrzyżowania.

 

próg zwalniający, znak drogowy

Oznaczenie progu zwalniającego, źródło

 

Zdarza się również, że kierowcy zapominają o obowiązującej prędkości. Dzieje się tak np. w momencie, gdy ograniczenie znajduje się pod znakiem informującym o wjazd na obszar zabudowany. Nawet, gdy na obowiązującym odcinku zostanie on zniesiony innym ograniczeniem, to odwołanie tego ograniczenia wymusza na kierowcy jazdę z prędkością znajdującą się pod znakiem D-42, a nie 50 km/h.

 

 

Parkowanie w strefie płatnego parkowania

Większa ilość samochodów niż miejsc parkingowych w dużych miastach przyczyniła się do wprowadzenia stref płatnego parkowania, które obejmują zwykle ścisłe centrum miasta. Niestety kierowcy pracujący w centrum, zmuszeni do pozostawienia auta w strefie na 8 godzin, muszą się liczyć ze sporym wydatkiem. Z tego powodu niekiedy decydują się pozostawiać samochody w dość spornych miejscach. Jednym z nich jest utworzenie dodatkowego miejsca tuż przed znakiem informującym o płatnym parkingu. Czy taki kierowca ma się czego obawiać? W teorii nie. Jeżeli samochód zaparkowany jest zgodnie z zasadami ruchu drogowego to nie ma podstaw do konieczności wniesienia opłaty, ani tym bardziej mandatu.

Zapis na ten temat znajduje się w Art. 13b. Ustawy z dn. 21 marca 1985 r. o drogach publicznych:

 

Opłatę, o której mowa w art. 13 ust. 1 pkt 1, pobiera się za postój pojazdów samochodowych w strefie płatnego parkowania, w wyznaczonym miejscu, w określone dni robocze, w określonych godzinach lub całodobowo.

 

Miejsce płatnego parkowania powinno zostać oznaczone znakiem D-44 oraz dodatkowo znakami poziomymi.

 

 

Parkowaniena chodniku

Wyjątkowo problematyczne parkowanie okazuje się wzdłuż chodnika. Wjazd na chodnik dwoma kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu jest dopuszczalne, ale tylko w określonych sytuacjach, o czym informuje art. 47 Prawa o ruchu drogowym:

 

Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że: 1) na danym odcinku jezdni nie obowiązuje zakaz zatrzymania lub postoju; 2) szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza niż 1,5 m; 3) pojazd umieszczony przednią osią na chodniku nie tamuje ruchu pojazdów na jezdni.

 

Na uwagę zasługuje zapis odnoszący się do masy całkowitej pojazdu nieprzekraczającej 2,5 tony. Oznacza to, że na chodniku niekiedy nie mogą zaparkować nawet kierowcy samochodów osobowych, np. niektórych modeli Mercedesa klasy S.

 

 

Pomocnik parkowania

Jak przewiduje art. 23 kodeksu drogowego kierujący pojazdem jest zobowiązany podczas cofania upewnić się czy za autem nie znajduje się przeszkoda, a jeżeli nie ma takiej możliwości musi poprosić o pomoc osobę trzecią. Ustawa nie przewiduje jednak, kto jest odpowiedzialny za ewentualną kolizję - kierowca czy pomocnik?

W tym przypadku lepiej chyba będzie zaufać elektronicznemu asystentowi cofania w postaci dokładnych czujników parkowania.

 

 

 

 

Dmuchać czy nie dmuchać

O tym, że nie ma podstawy prawnej do prewencyjnego przeprowadzania badań na trzeźwość kierowców pisaliśmy w artykule Badanie trzeźwości kierowców niezgodne z prawem? W ten sposób niekiedy wczorajszi kierowcy próbują zyskać cenne minuty, jednak rzadko kto zdaje sobie sprawę z faktu, że konieczność doprowadzenia na badania krwi przez policję jest równoznaczne z zatrzymaniem prawa jazdy. Nie wierzycie? Przeczytajcie Art. 136.2 Ustawy o ruchu drogowym:

 

W razie przeprowadzenia badania krwi lub moczu dla oceny trzeźwości lub zawartości środka działającego podobnie do alkoholu, prawo jazdy przekazuje się wraz z wynikiem tego badania. Jeżeli jednak wynik tego badania nie został uzyskany w ciągu 30 dni od dnia zatrzymania prawa jazdy, należy niezwłocznie zwrócić je właścicielowi.

 

Z prawem się nie dyskutuje, jednak z funkcjonariuszem egzekwującym prawo już można. Pozwala to w niektórych sytuacjach uniknąć kosztownego mandatu, jednak zanim przystąpimy do bronienia swoich racji, należy najpierw dokładnie zapoznać się z obowiązującymi przepisami. Natomiast, gdy wypisany przez policjanta mandat związany jest z naszą niewiedzą - lepiej się do tego nie przyznawać i czym prędzej nadrobić zaległości.

 

Zapisz komentarz

  • (will not be displayed)

* Required Fields



« Back